czwartek, 18 maj 2017

Czy to pies, czy to bies
(czyli strachy słowiańskie różne)

„Cudze chwalicie, swego nie znacie; sami nie wiecie co posiadacie” – tak swojego czasu raczył nas Stanisław Jachowicz w swoich bajkach. Tę tezę postanowiło nam przypomnieć, odświeżyć i ze słowiańskim przytupem wyrysować małżeństwo Loskot w bestiariuszu dla króliczków trochę starszych (i to w dodatku nie bojących się samemu spać).


Można się bać – to trzeba powiedzieć i można się wzdrygnąć – o tym trzeba uprzedzić, ale możemy Was zapewnić, że podczas czytania każdego z dwunastu opisów naszych wiejskich (w zdecydowanej większości) strasznych stworów będziecie się dobrze bawić, może nawet parskniecie lekko śmiechem.
Łukasz Loskot – autor tych przypowieści, sprawnie przedstawia nam kolejnych „potwornych” bohaterów, dzieląc każde opowiadanie o nich na trzy części. W pierwszej   serwuje nam „fakty” i encyklopedycznie anatomiczne opisy (np. dowiecie się, gdzie Mamuny zarzucają sobie piersi lub ile serc ma Strzyga).
W drugiej części każdego z dwunastu opowiadań poznacie ciekawą i lekko napisaną historię o danym monstrum. To idealna ściąga do opowieści podczas spacerów; gdzie mądry i doświadczony rodzic snuje swojemu małemu i wpatrzonemu w niego dziecku historię zaczynając od słów „czy wiesz, dlaczego…” i tu macie całą gamę do wyboru: (dlaczego kury się nie niosą – Licho; dlaczego pada śnieg – Chmurnik itd.)
Każde opowiadanie kończy się rozluźniającym żartem, dowcipem, anegdotą. Zamysł i wykonanie bardzo dobre – bo po solidnej dawce (w większości) grozy, miło sobie wyobrazić wspomniane stwory w sytuacjach groteskowych i zabawnych.
To co zmienia zasadniczo kontekstowość tej książki i przenosi ją w obszary przyjazne dzieciom to ilustracje Kamili Loskot. Wywraca ona do góry nogami koncepcję strachu i dzięki swojej kresce i dobranym kolorom powoduje, że chcemy polubić, przytulić i zaprzyjaźnić się z tymi potworami. W jej wykonaniu na przykład: Licho siedzi w zadumie z liskiem pod drzewem (a przed chwilą podkładało ogień pod chałupę), Południca głaszcze zapatrzonego w nią pieska (a przed chwilą porzuciła kogoś bez życia na skraju pola) itd.
Książka, która pokazuje, że można lekko, dowcipnie i ciekawie pisać o stworach strasznych mieszkających za naszym płotem lub pod pobliskim drzewem. Książka, która zapada w pamięć obrazami, obrazkami i ciepłem bijącym z ilustracji sympatycznych demonów. Książka, którą polecamy i bójcie się, jeżeli jej nie będziecie mieć.
 
 
 
na półeczce dla prawie dużego króliczka| tekstu akurat | duże grafiki
 
 
 
ilustracje | Kamila Loskot
tekst | Łukasz Loskot
 
  wydawca | OVO
okładka | twarda
rok wydania | 2017
liczba stron | 80
format | 17 x 23 cm

PRZEŚLIJ KOMENTARZ

Brak komentarzy.

Dozwolone typy plików: jpg, png, gif

Witamy napoleczce.pl Piszemy tutaj (tylko)o tym co nam się podoba i tylko o książkach dla dzieci.

Szukaj w tym blogu

Książka miesiąca

Moja Mama

Oglądacie najczęsciej

Moja Mama

CZYTAJ DALEJ

Oto jest ogród
czyli dziurawa książka

CZYTAJ DALEJ

Tęgi umysł
Tajemnice inteligencji

CZYTAJ DALEJ

Dołącz do nas na FB

Archiwum bloga


TOP