czwartek, 4 maj 2017

Mały żółty i mały niebieski
(czyli głęboki sens rwania gazet)

Niektóre przełomowe pomysły wpadają do głowy, kiedy woda wannie się przeleje; inne, kiedy jabłko spadnie na głowę; jeszcze inne, kiedy zdesperowany i przerażony opieką nad wnukami dziadek rwie na drobne gazetową reklamę. Tak właśnie powstała ta książka

Leo Lionni (pan od Swimmiego) - bo to on jest tym genialnym i pomysłowym dziadkiem - postanowił opowiedzieć swoim wnukom, a potem kilku kolejnym pokoleniom, obrazkowo minimalistyczną, za to emocjonalnie wielowarstwową i wielowątkową historię dwóch plam.

Plamy, a właściwe plamki (bo to dzieci dużych plam), żółta i niebieska - wiodą życie jak każde dziecko – szkoła, zabawa, przyjaciele, nieposłuszeństwo, kłopoty. Znane obrazki z naszego podwórka, codzienność. Tutaj jednak pomysłowy dziadek-autor odrobinę namieszał, a właściwie zmieszał… ze sobą plamki.

I od tego momentu, drodzy rodzice, zaczyna pojawiać się nasze ulubione „a dlaczego?” w różnych kompilacjach i układach: „a dlaczego były dwa a jest jeden, a dlaczego zmienili kolor, a dlaczego ich nie rozpoznali? itd, itd.

Nie jest to interaktywność rodem od pana Tulleta (bo forma graficzna książki wymaga tego drobnego wyjaśnienia). Nie będziecie tutaj naciskać, potrząsać i głaskać. Będziecie wspólnie z dziećmi przeżywać i tłumaczyć przygodę opowiadającą o przyjaźni, tolerancji, zrozumieniu i miłości. A podczas tego przeżywania to Wy będziecie interaktywni – nie książka.

dla malutkich i odrobinę większych królików | mało tekstu | duże grafiki


Mały żółty i mały niebieski

tekst | Leo Lionni
ilustracje | Leo Lionni
wydawca | Babaryba
okładka | oj twarda
rok wydania | 2015
liczba stron | 44
format | 21 x 21 cm

PRZEŚLIJ KOMENTARZ

Brak komentarzy.

Dozwolone typy plików: jpg, png, gif

Witamy napoleczce.pl Piszemy tutaj (tylko)o tym co nam się podoba i tylko o książkach dla ludzi mniejszych.

Szukaj w tym blogu

Książka miesiąca

Poznaj Pettsona i Findusa
czyli naleśniki po szwedzku

Oglądacie najczęsciej

Słoń jaki jest każdy wie
(chyba, że nie)

CZYTAJ DALEJ

Złodziej kury
czyli schematom wbrew i na przekór

CZYTAJ DALEJ

Wiosna na ulicy Czereśniowej
(czyli książka do opowiadania)

CZYTAJ DALEJ

Dołącz do nas na FB

Archiwum bloga


TOP