Już od wczesnego dzieciństwa, kiedy to według relacji mamy w wieku niespełna lat pięciu zadręczałam otoczenie pytaniem - jaka to literka??
A następnie wprawiłam w konsternację babcię niespodziewaną umiejętnością czytania gdy podczas spaceru odczytałam płynnie napis "Społem" na szyldzie sklepu :)
Książki były wokół mnie, ale nie spodziewałam się, że nastąpi nagły powrót do literatury z lat szczenięcych. Odkąd zostałam mamą trójki urwisiątek obecnie lat 8, 6 i 4, rozsmakowuję się w cudownej dziecięcej literaturze, odkrywam perełki jednocześnie przypominając sobie przyjemność płynącą z samodzielnie czytanych pierwszych wierszyków, opowiadań, powiastek.
Jak przez mgłę widzę przepiękne ilustracje Jana Marcina Szancera i Zofii Fijałkowskiej....dzięki byciu mamą mogę bez obciachu obkładać się coraz to nowszymi pozycjami literatury dziecięcej i tylko ciągłe poczytaj mamooo przeszkadza w spokojnej kontemplacji.
Dumna jestem, że udaje mi się na co dzień przekazywać moim dzieciom uwielbienie książek.
Tym uwielbieniem chciałabym podzielić się z czytelnikami bloga.
Codzienne czytanki obowiązkowe!
Jola - Mama Trójki


Brak komentarzy
Prześlij komentarz